Cena reklamy w kryzysie

Gdy za oknem szlaje kryzys, a zimy wciąż nie widać, jak i nie było widać przez święta – każda agencja reklamowa, agencja pijar czy agencja interaktywna zastanawia się jak poradzić sobie w tej sytuacji. Oczywistym sposobem jest zwiększenie liczby zamówień – to jedyny bodaj sposób, który możemy sobie wyobrazić, bo raczej mało kto pomyśli, by zwiększyć cenę usługi, I tu tkwi błąd.
Gdy roześlemy e-mailing z propozycją reklamy w naszej firmie okaże się, że wcale nikt nie chce się reklamować, nikt nie marzy, by mieć nowy web design, nie marzy by mieć ciekawy bilbord, nikt nie będzie się podniecał tym, że możemy mu zapewnić ciekawy i jedyny w swoi rodzaju viral. Trzeba przekonać człowieka, który decyduje w firmie o zakupie reklamy, że warto w ogóle inwestować marketing, gdy kryzys za oknem. I tu silnym argumentem wbrew pozorom nie będzie cena, gdyż przedsiębiorcy w ogóle nie mają ochoty wydawać pieniędzy, przecież jest źle, więc trzeba oszczędzać. Nie zechcą wydać mało, do czego większość ich zachęca, gdy w ogóle nie mają zamiaru wydawać.
Lepiej, by e-mailing przekonywał do wydania dużo – jeśli ktoś się skusi, nadrobi nam straty po tych, którzy zrezygnowali całkowicie z reklamowania się. Ale jak namówić do wydania sporej sumy, gdy ktoś nie ma zamiaru wydać nic? Otóż sposobem jest realna obietnica, że to zwiększy (szybko!) jego dochody, że pozwoli ominąć kryzys. Obiecać oczywiście łatwo, to może każdy. Gorzej z tą realnością. I tu siła perswazji to za mało – trzeba mieć czarno na białym dowód, że tak to będzie działać – realizacje kryzysowe, które zadziałały. Takie są prawa rynku.

Comments are closed.