Tandeta a e-mail marketing

Tylko piękno przyciągnie wzrok, nawet jeśli to piękno nieco kiczowate. A warto o kiczu nieco wspomnieć, bo komunikacja marketingowa opiera się głównie na tym, co ludziom się podoba, a nie na tym, co piękne. Nie myśl więc, że Rembrandt to dobry malarz i z pewnością przyciągnie wzrok odbiorcy komunikatu newsletter, jaki dla niego projektujesz. Ludzie lubą kicz, bo kicz wzrusza, kiedy więc e-mailing ma opierać się o rzewne emocje, tym bardziej idź w stronę (lekkiej!) szmiry. Tak działają opery mydlane. I ty tworząc e-mail marketing masz prawo korzystać z tego patentu, wzorować się na tych, którym tandeta przyniosła zyski.A ty tworząc newsletter też przecież masz przynieść zyski – człowiekowi, dla którego projektujesz, a dzięki temu i sobie, bo zasolony wróci do Ciebie. Traktuj e-mailing, dla kogoś jako własną reklamę. E-mail marketing przyniesie zyski komuś, a sam e-mail, czy jego projekt Tobie. Kicz nie przeszkadza w osiągnięciu tego celu, pod warunkiem, że dobrze go użyjesz. Oprócz wzruszenia może to być jeszcze użycie sentymentalno-humorystyczne. Wtedy koniecznie z zaznaczaniem ironicznego dystansu do takiej formy, to nazywa się camp i jest nowym kierunkiem graficznym święcącym triumfy w działalności e-mail marketing.

Comments are closed.